Polacy w sieci. Czy jesteśmy internetowymi zwierzętami?

Internet w liczbach

Według różnych danych dostęp do Internetu na świecie ma ponad 2 mld ludzi. To ok. 30% populacji Ziemi. Czyli co trzecia osoba z naszego otoczenia w takiej czy innej formie łączy się z siecią. No tak, siedząc w pracy, na wykładach lub po prostu wśród znajomych ciężko sobie wyobrazić by choć jedna osoba nie korzystała na bieżąco z tego cywilizacyjnego dobrodziejstwa. Tylko, że jak wiemy nasze otoczenie to nie pępek świata:) Gdzieś tam, w krajach trzeciego świata nie ma światłowodów ani nadajników a satelity omijają tę część naszego globu szerokim łukiem. W takich sytuacjach nauka zwana statystyką podtrzymuje nasza tezę.

Jeśli chodzi o nasz kraj, to wg ostatnich danych GUS już ponad 70% gospodarstw domowych ma dostęp do Internetu. Wg różnych szacunków w ciągu najbliższych kilku lat liczba ta wzrośnie do 95%. Nadal jednak odstajemy w Europie w kwestii powszechnego dostępu do Internetu, gdyż plasujemy się trochę poniżej średniej europejskiej. Grunt, że jesteśmy na dobrej drodze ku lepszemu.

Głupie pytanie, mądra odpowiedź.

Już wiemy, że Internet jest ogólnie dostępny. W dzisiejszych czasach gdy słowo społeczność kojarzy się z portalem internetowym, anonimowość zyskuje zupełnie nowe (niekoniecznie pozytywne) znaczenie, a dostęp do informacji jest bardziej niż łatwy pojawia się pytanie – czy to dobrze?

Wg badań przeprowadzanych przez instytucje się tym zajmujące, Polacy coraz częściej dokonują e-zakupów (wg CBOS już 70% z nas robi to dość regularnie), regularnie korzystają z portali społecznościowych, korzystają z bankowości elektronicznej, czytają e-prasę i blogi oraz pobierają różnego rodzaju pliki. I rzecz jasna praktycznie każdy z nich poszukuje informacji. Nie tylko o swoim hobby czy zainteresowaniach, ale również o interesujących go produktach i usługach.

Tłok w centrach handlowych sprawia że coraz chętniej stawiamy na sklepy internetowe (mamy ich już w Polsce ponad 17 tys.!). Zamiast pójść do kiosku po gazetę otwieramy portal informacyjny. Zamiast iść do banku korzystamy z e-płatności. Przykładów takich jest mnóstwo. Powód? Oszczędzamy dzięki temu czas i pieniądze. Coś na czego nadmiar w dzisiejszych czasach raczej nie narzekamy.

Więc odpowiadając na postawione wyżej pytanie – tak, to dobrze że mamy powszechny dostęp. Grunt to umiejętnie z tego korzystać i edukować w tym kierunku młodych. Cytując cywilizacyjną mądrość ludową – „wszystko jest dla ludzi”. Tylko z głową moi drodzy, z głową.

Na koniec małe spostrzeżenie. Pamiętam jak kilka lat temu, w wynajmowanym mieszkaniu zapchał mi się odpływ w wc. Nie byłem niestety sam sobie poradzić z tym, więc w te pędy uderzyłem do wujka Google. Poszukiwany hydraulik. Zajęło mi to ładnych kilkanaście minut zanim znalazłem w końcu kogoś, kto miał wpisany w swojej wizytówce w jakiejś bazie firm aktualny telefon. Oczywiście o stronach www w tej branży to można było pomarzyć. Pan musiał się tłuc do mnie z drugiego końca Warszawy. Innego nie udało mi się znaleźć. Dziś to wygląda już zdecydowanie lepiej. Jednak poniższe stwierdzenie chyba było, jest i na pewno będzie ponadczasowe.

Jeśli twojej firmy nie ma w Internecie to znaczy że nie istniejesz.

 


Mariusz Korzeniecki

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *