To be social or not to be social

„Czy warto pokazać się na innych portalach społecznościowych niż Facebook?” Takich pytań przy okazji zapytań o stworzenie i administrację fanpage na Facebooku dostajemy od Klientów ostatnio coraz więcej. W sumie nie ma się co dziwić. Social media są teraz na topie. Rozsądne podejście do tematu może naprawdę pozytywnie wpłynąć na wizerunek marki a w konsekwencji na wzrost sprzedaży. Pisałem już zresztą o tym na łamach bloga. Ale media społecznościowe to nie tylko Facebook. Google już od jakiegoś czasu oferuje społeczność G+, mamy swój rodzimy nk.pl, możemy „ćwierkać” na Twitterze, pisać blogi czy tworzyć treść na Youtube. Opcji jest sporo tylko czy wszędzie warto się pokazać?

nk.pl – czy to w ogóle istnieje?

Kiedy w 2006 roku powstał portal nasza-klasa.pl w przeciągu kilku kolejnych miesięcy właściwie zdominował polski Internet. Pomysł na serwis gdzie można odnaleźć znajomych z dawnych lat przypadł do gustu tak młodym Internautom jak i ich rodzicom. W 2010 r. portal przeszedł gruntowny rebranding i przekształcił się w nk.pl czyli platformę komunikacji dla polskich użytkowników sieci. Niestety kontrowersyjne zmiany w regulaminie, inwazyjne reklamy oraz wprowadzenie opłat za niektóre usługi sprawiły, że serwis zaczął tracić na popularności. Oprócz tego na rynku pojawiła się zagraniczna alternatywa czyli Facebooka:) Migracja użytkowników była więc kwestią czasu. Dziś, wg różnych danych, nk.pl posiada ich obecnie ok 7,5 mln. Samych kont na portalu jest ponad 12,5 mln. Rozbieżność wynika z tego, że spora część z nich to konta fikcyjne lub firmowe. Wiele osób zagląda tam też tylko okazyjnie. Liczby nadal jednak robią wrażenie. Czy jednak przekłada się to wyniki działań promocyjnych? Nie do końca. nk.pl idąc w ślady Facebooka umożliwiła tworzenie specjalnych grup (coś na zasadzie fanpage). Można ją założyć zupełnie za darmo i zacząć komunikować się z osobami zainteresowanymi danym tematem. Stworzenie grupy nie jest mocno skomplikowane ale i nie będziesz miał zbyt dużego pola do popisu. Funkcjonalnie daleko temu do fanpejdża. Dostępne są również płatne Grupy Oficjalne, które posiadają większą ilość funkcji (instalowanie aplikacji, statystyki, RSS czy klikalne banery). Można także wykupić specjalne boksy reklamowe (EasyAd).

Czy jednak warto? Tak naprawdę jak zwykle wszystko zależy od tego co chcesz komunikować. Wg mojej opinii jest to całkiem niezłe rozwiązanie jeśli masz już znana markę i szukasz nowego, dodatkowego kanału sprzedaży. Szczególnie jeśli Twoim targetem jest młodzież. Bo mimo, że statystyki udostępniane przez nk.pl mówią że właściciele kont są w przeróżnym wieku to najaktywniejszą grupą użytkowników są ludzie młodzi (gimnazjum, szkoła średnia, studenci). Pompowanie jednak pieniędzy w płatne funkcje nie wydaje się być najrozsądniejsze przy tym co oferuje obecnie konkurencja.

Potęga Google

Kiedy gigant zza oceanu zapowiedział, że chce zawalczyć z Facebookiem o dominację na rynku społeczności internetowych w sieci zawrzało. Bo realnie patrząc na ilość usług które oferuje Google (m.in Gmail, Wyszukiwarka, Nawigacja, Android czy YouTube, który notabene sam staje się dość potężną społecznością internetową) oraz liczbę użytkowników którzy codziennie z nich korzystają ciężko było nie odnieść wrażenia że szykuje nam się spora walka o fotel lidera. Minęło jednak już ponad 2 lata i jak badania wskazują Facebook nadal rządzi. Mimo iż G+ może poszczycić się już ponad 500 mln zarejestrowanych kont, to nadal jest to ponad kilka razy mniej unikalnych użytkowników miesięcznie niż ma ich Facebook (ponad 750 mln). W Polsce jest to kilkaset tysięcy osób które na bieżąco korzysta G+. Aktywnych „fejsbukowiczów” jest 20 razy więcej. I mimo iż portal ciągle się zmienia na plus, dochodzą nowe funkcjonalności to liczby mówią same za siebie. W naszym kraju jest to nadal mało popularny portal a co za tym idzie inwestowanie czasu i pieniędzy w pokazanie się tam ze swoją marką może nie przynieść jeszcze wymiernych korzyści. Umyślnie piszę „jeszcze”, gdyż wierzę że ludzie w końcu przekonają się do korzystania z Google Plus. Bo naprawdę warto. Serwis oferuje sporo możliwości i funkcji tak dla zwykłego usera jak i dla administratora profilu firmowego. Część z nich jest rzecz jasna tożsama z tymi które oferuje Facebook. G+ ma jednak od samego początku coś, czego Facebook nie miał – zintegrowane usługi Google. [Dlatego m.in. zanotowano na początku taki szybki przyrost osób które zarejestrowały swoje konta w G+] I tak przykładowo, jeśli będziesz prowadził swój profil w miarę aktywnie Twoje wpisy pokażą się wysoko w wyszukiwarce a co za tym idzie dotrzesz ze swoją informacją do większej ilości osób. Przycisk „+1” staje się coraz popularniejszy choć nadal mu brakuje jeszcze sporo do podniesionego kciuka. Nie zmienia to faktu, ze to również doskonały sposób na zaistnienie wysoko w wynikach wyszukiwarki.

Pokazanie się z marką na Google Plus ma wg mnie potencjał który tylko czeka aby go wykorzystać. Dlaczego? Choćby dlatego, że osoby które korzystają z niego wiedzą po co tam są, wiedzą czego szukają i nie interesuje ich lolcontent który zaczyna zalewać ściany na FB. Kręgi znajomych, segmentacja odbiorców Twojego przekazu czyli konkretne targetowanie to postawienie na jakość odbiorcy a nie ilość. A tTakie rzeczy są wprost nieocenione dla marketera podczas komunikacji z Klientem

Czemu więc nie korzystamy z tego? Może dlatego że nadal mamy modę na Facebooka. Niebieska literka „f” wbiła się już dość mocno w świadomość Internautów. Poza tym Google musi jeszcze trochę popracować nad swoim kolejnym dzieckiem. I to bardziej kierując się w kierunku innowacyjnych rozwiązań niż kopiowania od konkurencji.

Pamiętajmy też, że Facebook zaczyna powoli zniechęcać do siebie swoimi ostatnimi zmianami tak użytkowników prywatnych jak i biznesowych 🙂 I tu widziałbym szansę dla Google Plus.

„Ćwierkanie” na Twitterze

Zasada działania tego serwisu jest prosta. Zakładasz swojego mikrobloga i dzielisz się krótkimi (do 140 znaków) wiadomościami z osobami którzy śledzą Twój profil. W Polsce wg ostatnich badań Megapanelu Twitter ma ok. 2,5 mln realnych użytkowników. Faktycznie korzysta z niego aktywnie zapewne znaczniej mniej osób, nie ulega jednak wątpliwości, że jest to dość ciekawe narzędzie pozwalające na bieżące i szybkie komunikowanie się z followersami (osobami które śledzą Twój profil). A Ci wg badań są w większości osobami do 34 roku życia i co trochę zaskakujące w większości kobietami (56%). Czy warto „ćwierkać” na Twitterze? Jeśli sporo się u Ciebie dzieje i masz coś sensownego do zakomunikowania to oczywiście że tak. Moda na Twitter tak naprawdę jeszcze nie zapanowała na dobre w Polsce. Jeśli wierzyć trendom których byliśmy świadkami w ostatnich latach to wcale bym się nie zdziwił utrzymaniu się tendencji wzrostowej tak w liczbie użytkowników jak i wiadomości. Choć nadal jest i pewnie długo jeszcze będzie to domena osób publicznych czy gwiazd, które będą chciały podzielić się na szybko swoimi „złotymi myślami” 🙂

Mamy w polskim Internecie również polskie odpowiedniki mikroblogów. Choć nie tak popularne jak ten zagraniczny. Do najpopularniejszych z nich należał na pewno Blip.pl który jednak kilka dni temu zakończył swoje istnienie. Co samo w sobie może byc już jakąś informacją dla każdego kto planuje wejść w ten temat.

Co wybrać?

Tak naprawdę to gdzie i w jaki sposób komunikować się ze światem definiuje to czym zajmuje się nasza firma. Czasem warto skupić się na konkretnym portalu, czasem nie warto z nich korzystać w ogóle a przykładowo zacząć blogować;) Wszystko zależy od profilu naszej działalności. Jednak decyzja o wejściu do świata mediów społecznościowych, zawsze i bezwzględnie powinna być przemyślana i poparta konkretną analizą. Bo jak to zawsze powtarzam – „wszystko można – byle z głową” 😉


Mariusz Korzeniecki

O Autorze

6 odpowiedzi do “To be social or not to be social”

  1. wiele osób wieszczy koniec facebooka, tak jak było to przy naszej klasie. Jednak w facebooku musiałyby zajść naprawdę wielkie zmiany, żeby stało się coś z kilkoma milionami użytkowników. Google plus ma potencjał, ale jak sami zauważacie, muszą jeszcze nieco dopracować swój produkt. Choć według mnie to będzie następca facebooka.

    1. Zgadzam się, że Facebook raczej szybko nie zniknie. Mimo wszystkich zmian które tam zaszły do tej pory (a sporo z nich nie przypadło do gustu użytkownikom) jest to nadal niezwykle funkcjonalny portal zrzeszający w jednym miejscu ogromną liczbę ludzi z całego świata. Wg mnie G+ na strącenie Facebooka z pozycji lidera szansy nie ma. Ma jednak szansę na to by skupić wokół siebie konkretne grupy osób, którzy od portalu społecznościowego oczekują czegoś więcej niż możliwości dodawania zdjęć, komunikatora i dodawania śmiesznych treści na ścianie. Bo G+ jak wspomniałeś ma potencjał. I to naprawdę spory. Niedługo postaram sie opisać dokładniej ten serwis.

  2. No faktycznie Facebook ma obecnie tak mocną pozycję na rynku, że raczej utrzyma się spokojnie przez najbliższe lata. Portale społecznościowe przeżywają obecnie prawdziwy bum przede wszystkim w branży SEO, pod kątem marketingowym ich przydatność jest raczej uzależniona od segmentu. Tweety raz się sprawdzają bardzo dobrze, raz natomiast nie dają pożądanych efektów.

    1. Z tymi segmentami to w zasadzie prawda, choć sprawny spec od komunikacji (tzw. Community Manager) zaangażuje fana każdej marki:)

  3. No dobra, wszystko fajnie, można się pokazać to tu to tam, ale jak to faktycznie przenosi się na sprzedaż? Czy pokazywanie się na takim NK czy G+ podniesie sprzedaż?

    1. Odpowiadając na pytanie – tak, może podnieść sprzedaż 🙂 Czy rzeczywiście tak się stanie zależeć będzie od wielu czynników. Przede wszystkim od sposobu komunikacji. Bo social media to nie kanał sprzedaży a narzędzie do komunikacji. I to jest kluczowa sprawa. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę tym szybciej będziesz mógł odnieść konkretne korzyści. Jeśli fan Twojej marki, nieważne czy to będzie Facebook, Google + czy NK, znajdzie na jednej z tych platform ciekawą treść i zobaczy że się nim interesujesz to jest duże prawdopodobieństwo że kupił, kupi lub poleci Twój produkt lub usługę.  Czy oprócz Facebooka warto pokazywać się na innych społecznościach? Wszystko zależy od tego co sprzedajesz. Na każdej z tych społeczności można znaleźć inny target. Jednak rozsądna komunikacja na każdej z nich na pewno nie zaszkodzi. Z czasem sam będziesz mógł sprawdzić jak to się przekłada na faktyczną sprzedaż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *