Uwaga na domenowych naciągaczy.

Każdy kto ma za sobą proces zakładania firmy wie jak ważnym etapem jest wybranie odpowiedniej nazwy. Musi to być coś łatwego w zapamiętaniu, chwytliwego i najlepiej gdyby odnosiło się w jakiś sposób do profilu działalności. Sprawa niby prosta, ale czasem przysparza wielki ból głowy. Dodatkowo dla osób które zdecydują się również zaistnieć w Internecie dochodzi tu rejestracja odpowiedniej domeny. Jej nazwa powinna ściśle odnosić się do nazwy firmy (idealnie byłoby gdyby było to, to samo słowo). Niestety nie zawsze tak się da. Obecnie w Polsce jest zarejestrowanych ok. 2,5 mln domen z końcówką .pl. W ostatnich kwartałach rejestrowano ich nawet ponad 2,5 tys. dziennie. Więc bez dobrego i oryginalnego pomysłu może być ciężko.

Załóżmy, że mamy już nazwę dla domeny, wykupiliśmy ją nawet u rejestratora i cieszymy się własnym kawałkiem przestrzeni w sieci. Możemy skupić się na podbijaniu Internetu:)

I wszystko idzie dobrze do momentu gdy ktoś postanowi wykorzystać naszą niewiedzę. Czasem nawet naiwność.

Cybersquatting

Do jednego z naszych Klientów jakiś czas temu zadzwoniła pewna Pani, która próbowała go przekonać do jak najszybszej rezerwacji kilku końcówek jego domeny. „Podobno” ktoś mocno się nimi interesuje i szkoda byłoby narazić się na niepotrzebne problemy. Jakie? A no może być ich kilka i tu akurat Pani sprzedająca nie przesadziła. Takim pakietem końcówek przede wszystkim zabezpiecza się swoja markę przed cybersquattingiem, czyli działaniami mającymi na celu rejestrowanie innych domen z użyciem Twojej nazwy lub produktów. Załóżmy że mamy drukarnię i zarejestrowaną już domenę, np. www.mojanazwafirmy.pl. Nagle okazuje się, że nikt nie odwiedza tej strony gdyż wszyscy potencjalni klienci trafiają na www.mojanazwafirmy.eu lub z końcówką .com.pl czy choćby .eu. Nawet jeśli pod takim adresem nic nie ma Ty tracisz klientów. I wtedy zostaje Ci przedstawiona oferta nie do odrzucenia. Możesz wykupić te rozszerzenia, ale za dużo wyższą kwotę niż nominalna… Czasem nawet dużo wyższą.

Poza tym, nie muszą to być nawet inne końcówki. Wystarczy że ktoś wpadnie na pomysł i stworzy adres www.mojanazwafirmy-drukarnia.pl i już mogą być problemy. Implikacji takich sytuacji chyba wyjaśniać nie trzeba.

Oczywiście nie popadajmy w paranoję. Małe firmy raczej z takimi problemami nie będą się borykać. Ale już większe, które planują działanie na terenie całego kraju czy ekspansję na zagraniczne rynki, mogą stanąć przed podobną sytuacją. Dlatego pakiet podstawowych końcówek czasem jest wskazany już na samym początku. Na rynku jest jak wiadomo mnóstwo różnych rozszerzeń. Od globalnych (.com, .info, .org), przez funkcjonalne(net.pl, org.pl, com.pl) do regionalnych (waw.pl, warszawa.pl). Na polskim podwórku nawet kilkadziesiąt różnych kombinacji. Rzecz jasna najpopularniejsze domeny to nadal te z rozszerzeniem .pl.

„Kup Pan szybko domenę”

I tu pole do popisu mają wszelakiej maści oszuści. W bardzo przekonywujący sposób będą Cię namawiać do zakupu czegoś, czego czasem albo nie potrzebujesz albo gdzie indziej możesz mieć w rozsądnej cenie. Bo kwota którą usłyszysz może być nawet kilka razy wyższa od nominalnej. Ale Ty o tym najczęściej nie wiesz.

Wspomniany klient trochę zaniepokoił się otrzymanym telefonem i na szczęście wcześniej się do nas zgłosił z takim zapytaniem. Ustrzegło go to przed niepotrzebnym wydatkiem kilkuset złotych. Ale ile jest takich osób które dały się namówić? W zeszłym roku zjawisko to dość szeroko było opisywane w mediach. Okazuje się, że „biznes naciągaczy” kwitnie w najlepsze. Dlaczego? Bo organy ścigania nie bardzo wiedzą jak na to reagować. Umowa zawierana przez telefon jest w gruncie rzeczy legalna, a dodatkowo nie da się udowodnić, czy faktycznie ktoś był zainteresowany naszą domeną.

Niedawno wyszedł na jaw kolejny genialny „pomysł” szemranych firm. Pojawiło się „przedsiębiorstwo”, które w rozmowie telefonicznej, w taki sposób wykorzystywało nieuwagę i niewiedzę Klienta iż ten nieświadomie zgadzał się na niekorzystną dla niego umowę. Otrzymywał potem na papierze inne warunki oraz inną (wyższą) kwotę. Tu na szczęście policja w końcu trafiła na trop naciągaczy i zakończyła proceder. Mimo wszystko nawet kilka tysięcy firm mogło zostać poszkodowanych.

Powyższe historie ukazują dość ważne kwestie. Polscy przedsiębiorcy nadal mają dość ograniczoną wiedzę w temacie domenowym. Taki jest fakt. To rzecz jasna nie jest zarzut. W końcu prowadząc firmę nie muszę znać się na wszystkim. Od tego są przecież specjaliści. Ważne jednak by zdawać sobie sprawę jakie zagrożenia płyną z takiej niewiedzy. I jak chronić się przed takimi sytuacjami jaką miał nasz Klient.

To co jednak powinno martwić to częsta, dość podręcznikowa naiwność. Tempo życia, prowadzenie własnej firmy, piastowanie ważnego stanowiska i tysiąc innych mniej lub bardziej istotnych kwestii potrafi nieźle zaprzątnąć głowę. Na tym właśnie żerują oszuści. Zdają sobie sprawę, że osoba do której dzwonią, często ma mało czasu. Wykorzystują ten moment, mieszają w głowie i sprzedają. Można by powiedzieć – profil wzorowego sprzedawcy 🙂

Pamiętajmy, że nic nie zwalnia nas z myślenia. W końcu to nasze pieniądze.


Mariusz Korzeniecki

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *