Na ludzkiej głupocie i niewiedzy zarabiało się od zawsze. I nie ważne jak i gdzie to się odbywa. Jeśli nie będziesz rozsądny i uważny, bądź pewny że ktoś Cię oskubie, albo na Tobie zarobi. Zresztą tak było od zawsze:) To jeden z fundamentów handlu. Zmieniły się tylko warunki i środowisko.

Świadome zakupy

Według badań Eurobarometru sprzed 2 lat, mniej niż połowa europejskich konsumentów robiąc zakupy ma odpowiednią wiedzę i poczucie pewności co do towarów które nabywają. Czy to niepokoi? Owszem. Czy dziwi? Nie aż tak bardzo. Nie oszukujmy się, przy tak upchanym rynku coraz ciężej zostać świadomym konsumentem. Poza tym ładny opis, opakowanie czy zgrabna reklama potrafią zdziałać cuda :) Do tego dorzućmy niską świadomością dotyczącą bezpieczeństwa w sieci, zupełny brak wyobraźni czy naiwność i katastrofa gotowa.

Żerowanie na emocjach

Przykładem który w ostatnim okresie aż nadto pokazuje jak łatwo, prosto i przyjemnie można wykorzystać ludzkie emocje przy zarabianiu pieniędzy jest na pewno Facebook. Zdjęcia maltretowanych zwierząt z prośbą o kliknięcie „Lubię to”, prośba o udostępnienie posta (1 udostępnienie=1$) o chorym dziecku, aby Facebook mógł sfinansować operację czy „rewelacyjne” konkursy w których za udostępnienie można otrzymać wartościową nagrodę. To tylko niektóre z praktyk mających na celu nabicie nas w butelkę. Jak się okazuje nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy zagrać na naszych uczuciach, na ciekawości, litości czy chciwości. I to nic że większość z tych chwytów aż kipi tandetą, a spora część jest wręcz niezgodna z regulaminem Facebooka. Ważne że odnosi to zamierzony efekt.

Trafiłem niedawno na ciekawy artykuł w którym pewien człowiek postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami z tworzenia tzw. "farm" fanów na Facebooku. Przedstawił konkretne dane, liczby i statystyki. Odpowiadał również na pytania czytelników. W bardzo prosty sposób pokazał, że na ludzkiej naiwności można zrobić całkiem niezłe pieniądze. Tworzył fanpage, umieszczał tam proste treści (zdjęcia, teksty filmy) i zachęcał do lubienia. Jak wspomniał:

„[...] im ostrzejszy i głupszy content tym automatycznie generuje więcej kliknięć[...]”

Potem przy kilkudziesięciu lub kilkuset tysiącach fanów mógł już robić co mu się podobało. Wystawianie na allegro, sprzedaż polubień, reklam. Mowa tu o pięciocyfrowym zarobku miesięcznie! :) Artykuł możecie przeczytać tutaj. Szczerze polecam.

Takich osób czy firm, które trudnią się tylko i wyłącznie tworzeniem "farm" jest mnóstwo. Wystarczy zajrzeć na Allegro. Oferty na 100, 500 czy 1000 polubień. Obok reklama na fanpage’u który ma 500 tys. fanów. Tylko czy taki fan z farmy jest wartościowy dla mojego biznesu? Różnie z tym bywa.

Dołącz do farmy i wygraj „ajfona”

Dość głośno było też o pewnym konkursie kilka tygodni temu, w którym do „wygrania” był nowy iPhone 5. W poście napisano, że ze względu na brak folii, 500 sztuk tego cudeńka nie może pójść do sprzedaży. Dlatego fanpage ów postanowił rozlosować je wśród fanów, którzy udostępnią konkurs na swojej osi... Wiarygodne? Raczej nie. Nie wiadomo kto jest organizatorem, żadnego regulaminu, nic. No i kto normalny za darmo rozdaje pół tysiąca gadżetów warty ponad 2 tys zł każdy?:) Zadziałało? Oczywiście. W ciągu kilku godzin, post został udostępniony ponad 30 tys. razy. Widać to na załączonym obrazku.

Konkurs na iPhona

Szukanie odpowiedzi na pytanie dlaczego dajemy się na to nabrać, nie ma chyba sensu. Gdy do gry wchodzą emocje logika dostaje bęcki i zamykana jest w małym, ciasnym pudełku. A szkoda. Bo niewiedza, wcale nie jest błogosławieństwem. Niewiedza sprawia, że naszymi danymi handluje się bez naszej wiedzy. Nabijamy kieszenie cwaniakom a przy okazji, tak zwyczajnie, robimy z siebie idiotów. Dlatego polecam włączać świadomość. Zawsze.

Jakie jest wasze zdanie?


Mariusz Korzeniecki

O Autorze

Źródła

http://europa.eu/rapid/press-release_IP-11-455_pl.htm

http://www.przerwanareklame.pl