„Szepty” w Internecie.

Ostatnie wyniki badań mówią, że najlepszym i najbardziej wiarygodnym źródłem informacji bieżących w dzisiejszych czasach jest Internet (ok. 50%). Media tradycyjne powoli zostają w tyle. I w sumie nie ma się co dziwić. W sieci sami wybieramy to co i kiedy chcemy zobaczyć czy przeczytać. Możemy to zrobić w każdym momencie i w każdym miejscu jeśli posiadamy smartfona, a jeśli czyjś artykuł na jakimś portalu nam się nie podoba możemy znaleźć dziesiątki innych w tym temacie. Dostajemy wybór. To samo dotyczy innych treści. Gdy czujemy się chorzy, zanim pójdziemy do lekarza szukamy informacji o symptomach w sieci. Gdy chcemy coś kupić, skorzystać z usług danej firmy czy choćby wyjechać na wakacje szukamy opinii i komentarzy na forach. Właściwie okazuje się że Internet jest odpowiedzią na każde pytanie. Tylko czy na pewno?

Trafiłem na badania dotyczące postrzegania reklamy w cyfrowych mediach  i stopnia zaufania do niej (przeprowadzone przez firmę badawczą Forrester Research). Okazuje się (co wcale nie dziwi), że standardowe działania reklamowe które atakują nas właściwie wszędzie cieszą się bardzo małym zaufaniem. 61% ankietowanych wierzy tylko rekomendacjom przedstawionym przez rodzinę i znajomych. Ufamy również rzetelnym artykułom znalezionym w sieci napisanym jako profesjonalne opinie czy testy (33%) oraz jako testy samych użytkowników danej usługi czy produktu (38%). Oznacza to, że reklamy typu „push”, czyli z jednostronnym komunikatem, przestaje zdawać egzamin. I bardzo dobrze. To Klient ma wybrać firmę a nie odwrotnie. Bardziej wierzymy w to, co sami znajdziemy w sieci, niż w to co nam ma do przekazania zwykła reklama.

„Zastanawiam się nad zakupem modelu … – warto?”

Ostatnio kupowałem nowy zasilacz do PC. Zanim to zrobiłem przejrzałem dziesiątki for, przekopałem się przez setki opinii i w końcu udało mi się wybrać konkretny model. Czy zawierzyłem przeczytanym komentarzom? W zasadzie tak. Bo niby dlaczego nie? Nie od dziś wiadomo, że najskuteczniejszą rekomendacją dla produktu czy usługi jest pozytywna opinia kogoś kto go posiada lub z niej skorzystał. Sam czasem wypowiadam się na forach jeśli akurat skorzystałem z usług jakiejś firmy czy zakupiłem dany produkt. To dość naturalne i każdy o tym wie. Również spece od reklamy.

I tak powstał „marketing szeptany”.

Czym on jest? Najprościej rzecz ujmując jest to ogół działań, mających na celu dotarcie z informacją marketingową do odbiorcy za pośrednictwem bezpośredniego „spontanicznego” przekazu. Daje się ludziom powód do rozmawiania o marce oraz narzędzia by mogli jak najszerzej o tym dyskutować. Może to być wypuszczenie zabawnego filmu kojarzącego się z marką, ciekawa historia, udział w nietypowej akcji generalnie wszystko co w pozytywny sposób może zostać odebrane przez potencjalnych Klientów i dodatkowo wywoła chęć do rozmowy o tym. Marka tym samym zapada w pamięć, sprawia że wiele osób jest świadomych jej istnienia. A o to przecież tak naprawdę chodzi.

Jak „szeptać”?

Wszystko zależy od tego co oferujemy i jakim budżetem operujemy. Choć po prawdzie to mając dobry pomysł koszty mogą być minimalne. Ale do rzeczy, oto kilka przykładów:

  • Ambasador marki/lider opinii – znajdź osobę lub grupę osób którym podarujesz swój produkt do testów. W zamian oczekujesz rzeczowej i rzecz jasna pozytywnej 😉 opinii którą ambasadorzy będą się dzielić. Na przykład na forach lub na swoich blogach.
  • Publikacja specjalistycznych treści – blog, artykuły na różnych portalach – do wyboru do koloru. Masz wiedzę to dziel się nią i zachęcaj w komentarzach do dyskusji. Budujesz wtedy zaufanie do własnej osoby jak również i do marki którą reprezentujesz
  • Viral – czyli tzw. „wirus” (oczywiście nie ten szkodliwy który infekuje komputery:). Stwórz zabawne wideo, komiks, grafikę czy treść która będzie kojarzona z Twoją marką i wypuść ją do sieci. Jeśli się spodoba to rozniesie się po Internecie jak wirus.
  • Tworzenie społeczności – czyli np. fanpage marki na Facebooku. Doskonałe narzędzie do komunikacji z potencjalnymi fanami oraz możliwość obserwacji rozmów między nimi.
  • Promowanie trendów – wpadłeś na fajny, innowacyjny pomysł więc stwórz nową modę którą ludzie będą naśladować. Jeśli zaczną to robić, marka wskakuje na nowy, wyższy poziom:)

Czy ktoś tu psuje Internet?

Bo z marketingiem szeptanym niestety wiążą się również i negatywne opinie. Choćby takie, że psuje on Internet:) Zdarzyło się Wam kiedyś wypowiedzieć w pochlebny sposób na temat produktu którego nie widzieliście na oczy i nigdy o nim nie słyszeliście? Jeśli nie, to czy zrobilibyście to gdyby ktoś Wam zapłacił za to? Część z Was pewnie tak. Bo i czemu nie. Do przewidzenia było, ze prędzej czy później ktoś zauważy potencjał komentarzy w sieci i zacznie je najzwyczajniej produkować. Czy to jest złe? A czy reklama na której jakaś Pani trzyma proszek i mówi że pierze tylko w nim jest zła? Tak naprawdę nie liczy się narzędzie czy przekaz a to jak my na nie zareagujemy. Kiedy pójdziemy to sklepu kupić nowy telewizor i zapytamy sprzedawcę który model by nam polecił to czy powie nam to co myśli czy raczej to co kazano mu powiedzieć? Reklama była od zawsze, zmieniły się tylko formy komunikowania jej. Człowiek otrzymuje informacyjną bombę każdego dnia. Jeśli chcemy do niego trafić musimy znaleźć taki sposób by po wybuchu tej bomby to właśnie nasz komunikat trafił go najpierw.

Jeśli maci jakieś pytania piszcie śmiało.

 


Mariusz Korzeniecki

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *