Co piszczy w YouTube #8 – Granie na emocjach.

Czas na subiektywną dawkę filmików z YouTube które za jakiegoś powodu zwróciły moją uwagę. Muszę przyznać, że tych naprawdę fajnych produkcji robi się coraz więcej. I to nic że w większości przypadków stoi za nimi jakaś marka próbująca sprzedaż mydło czy „szprej”.

Dziś coś intrygującego, wgniatającego w fotel i wyciskającego łzy (te męskie, prawdziwe).

Komary są złe

Są małe, upierdliwe, bzyczące, a na każdego zabitego pojawia się kolejnych 10. Co więcej zabierają nam krew która może przecież komuś uratować życie. Dlatego tym bardziej powinniśmy je zabijać. Z takiego mniej więcej założenia wyszła marka Glorix która produkuje m.in. spray przeciwko komarom. Zorganizowała więc z tej okazji w moskiewskiej galerii sztuki micro-wernisaż, na którym były przedstawione ubite komary oraz ślady „krwi” przedstawiające ludzkie portret. Za jednym zamachem zwrócono uwagę na potrzebę oddawania krwi oraz wystartowano z nowym produktem. Genialne 🙂

Nie odwracaj się

Przyznam, że ten spot wgniótł mnie w fotel. Mocna kampania Road Safety Authority – irlandzkiej organizacji rządowej promującej bezpieczną jazdę. Nie chciałbym zdradzać o czym jest film bo warto go po prostu obejrzeć. Zobaczcie jak jeden moment może stać się w przyszłości przyczyną wielkiego żalu i cierpienia.

Co ciekawe – aktorki grające w spocie (ta starsza i młodsza, są w rzeczywistości matką i córką).

I’m not gonna cry…. I’m not gonna cry…

Dove na Dzień Ojca wypuściło prawdziwy, męski wyciskacz łez. No bo jak inaczej nazwać serię scenek, w których facet nagle dowiaduje się że zostanie ojcem. Mężczyzna, który to przeżył lub chciałby przeżyć nie będzie w stanie przejść obok tej reklamy obojętnie. Ja nie dałem:)

Najbardziej irytujące w tym wszystkim jest to, że sprawiła to marka z którą kompletnie się nie utożsamiam. Nigdy nie kupowałem ich kosmetyków i pewnie nic w tym kierunku się nie zmieni. Jednak fakt, ze wpadli na tak fajny pomysł na pewno gdzieś u mnie zostanie.

Co ostatnio w Was takie emocje wzbudziło?


Mariusz Korzeniecki

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *